• autyzm,  dwujęzyczność,  rozwój mowy,  wielojęzyczność

    Autyzm – zdążyć z diagnozą 

    Określenie „autyzm” stało się w ostatnim czasie bardzo popularne. Coraz częściej spotykamy się bowiem z „autystycznymi dziećmi” lub z dziećmi ze „spektrum autyzmu”. Statystyki donoszą, że autyzm może dotykać jedną na 100 osób. 

    Autyzm nie jest chorobą

    Jest to neurobiologiczne  zaburzenie rozwoju polegające na odmiennym od normatywnego funkcjonowaniu mózgu. Jest diagnozowany na podstawie nieprawidłowości w obszarach takich jak: relacje społeczne, deficyty komunikacji werbalnej i pozawerbalnej (mimika, gesty) oraz powtarzające się zachowania i bezcelowe ruchy, postawy ciała czy wypowiedzi. 

    Specyfika mowy dzieci z autyzmem

    Fakt, że dziecko potrafi posługiwać się mową, jest niezwykle ważny i stanowi wyznacznik jego rozwoju. Wiadomo, że  rozwój mowy dziecka we wczesnym etapie jest następstwem umiejętności naśladowania. Dziecko obserwuje swoje otoczenie i najbliższe osoby, jest nimi zainteresowane i chce je naśladować, po to, aby mieć z nimi jakiś kontakt. Dzieci z autyzmem, nie wykazują zainteresowania otaczającą ich rzeczywistością oraz osobami ze swojego otoczenia. Nie rozumieją zatem, do czego służy komunikacja. W związku z tym, u większości dzieci z autyzmem rozwój mowy jest opóźniony, a niejednokrotnie mowa nie rozwija się wcale. Cechą charakterystyczną mowy dzieci z autyzmem są tzw. echolalia, czyli słowa lub wyrażenia, które są powtarzane przez dziecko jak echo, zaraz po usłyszeniu lub później. Np. na pytanie: czy chcesz jabłko? usłyszymy odpowiedź “chcesz jabłko?” Gdzie masz oko? – “gdzie masz oko”? Echolalie odroczone to powtarzane z opóźnieniem frazy, zdania zasłyszane np. w reklamach, piosenkach, filmach lub wypowiedzi innych. Również ton głosu osób autystycznych różni nieco się od osób, u których nie wykryto zaburzeń. Jest niedostosowany do sytuacji komunikacyjnej, często wysoki i śpiewny lub monotonny. W mowie występują liczne błędy gramatyczne oraz neologizmy.

    Autyzm a dwujęzyczność – zdążyć z diagnozą na czas!

    W swojej praktyce neurologopedycznej dzieci wielojęzycznych, niejednokrotnie spotkałam się z sytuacją kiedy to dziecko z cechami autystycznymi nie było odpowiednio wcześnie zdiagnozowane. Również spotkania online z rodzicami dzieci ze szkół polonijnych, w jakich miałam przyjemność uczestniczyć dzięki współpracy z ORPEG w ramach projektu Latająca Poradnia potwierdziły moje obawy. Niestety nadal, zbyt często opóźnienia rozwoju mowy u dzieci dwujęzycznych zrzuca się właśnie na poczet dwujęzyczności. Prowadzi to zbyt późnego wdrażania oddziaływań terapeutycznych co w konsekwencji obniża szansę na powodzenie terapii i prawidłowe rozwinięcie komunikacji w którymś języku.  

    Niezależnie od tego czy jesteś rodzicem dziecka jedno- czy wielojęzycznego koniecznie udaj się do specjalisty gdy Twoje dziecko ma rok i zauważysz, że:

    – nie reaguje na swoje imię, 

    – nie wykonuje i nie naśladuje gestu „papa” na pożegnanie, 

    – nie gaworzy, 

    – nie zwraca uwagi na przedmioty, które wskazuje rodzic, 

    – nie odwzajemnia uśmiechu,

    – nie jest zainteresowane innymi dziećmi,

    – bywa rozdrażnione z powodu głośnych dźwięków,

    – nie patrzy w oczy rodzica podczas zabawy, przebierania.

    – rzadko okazuje swoje emocje. 

    Rodzicu pamiętaj, że wcześnie postawiona diagnoza i szybka interwencja terapeutyczna nie dopuszczają do narastania objawów zaburzenia. Pozwalają na odpowiednią stymulację dziecka od najmłodszych lat, kiedy to mózg jest najbardziej plastyczny. W rezultacie cele terapeutyczne są łatwiejsze do osiągnięcia. O tym jak wygląda diagnoza autyzmu napiszę już niebawem. 

  • Dziecko przed telewizorem
    rozwój mowy,  wielojęzyczność

    Zróbmy dzieciom cyfrowy detoks!

    W mojej pracy neurologopedy spotykam wielu rodziców dzieci dwu-, trzyletnich, nie zawsze dwujęzycznych, którzy kontaktują się ze mną zaniepokojeni, że ich pociechy mało mówią lub nie mówią wcale.  Po przeprowadzeniu wywiadu i pytaniach dotyczących słuchu zazwyczaj pytam też o kontakt maluchów z nowymi technologiami. Prawie zawsze pada odpowiedź, że dziecko spędza mniej lub więcej czasu przed ekranem. Równocześnie rodzicom często towarzyszy zdziwienie i wątpliwości, czy opóźniony rozwój mowy dziecka może być powiązany z ekspozycją na wysokie technologie. Często padają wówczas słowa: “im wcześniej zacznie się uczyć tym szybciej załapie”, “teraz to podstawa”, “taki jest teraz świat” itp. Tymczasem skutki przedwczesnej ekspozycji na ekrany mogą być opłakane.

    Dlaczego detoks od wysokich technologii jest skuteczny?

    Nasz mózg jest tak skonstruowany, że w jego lewej półkuli zlokalizowany jest ośrodek odpowiedzialny za rozwój mowy. Lewa półkula odpowiedzialna jest również m.in. za myślenie logiczne, rozumienie, analizowanie. Oglądając telewizję czy bawiąc się tabletem małe dzieci nie mogą oderwać wzroku od głośnych reklam, gier, aplikacji, i w ten sposób stymulują swoje mózgi bodźcami prawopółkulowymi. Dochodzi wtedy do sytuacji, kiedy to rozwijająca się szybciej prawa półkul mózgu dominuje półkulę lewą, nie dając jej możliwości równomiernego, harmonijnego rozwoju. Dlatego rodziców niemówiących dwu-, trzylatków najpierw zachęcam do przeanalizowania, ile czasu ich dziecko spędza przed telewizorem lub innymi medium. Kolejnym krokiem jest zalecenie całkowitego odcięcia swoich pociech od ekranów. Teraz zapytacie pewnie czy to działa? I owszem. Z doświadczenia wiem, że rezultaty (nie tylko dla rozwoju mowy) mogą być naprawdę zdumiewające.

    Tylko słowa i zmysły

    Należy pamiętać, że w procesie nabywania systemu/systemów językowych absolutnie żadne urządzenie nie jest w stanie zastąpić kontaktu z żywym słowem i relacją. Gdy mówimy do dziecka, ono nie tylko słyszy ale również widzi. Wraz z przekazem słownym odbiera także nasz nastrój, gesty, mimikę. Pomaga mu to przetworzyć słowa. Dlatego tak istotny jest kontekst sytuacji. Zupełnie inaczej to wygląda, gdy dziecko poznaje świat przez telewizję. Nowopoznane słowa nie są dla niego jednoznaczne i oczywiste. Dźwięki i obrazy zmieniają się bardzo szybko, a niedojrzały jeszcze układ nerwowy nie jest w stanie większości z nich przetworzyć.

    Co za wcześnie to niezdrowo

    Reasumując, telewizor, tablet i smartfon to wrogowie harmonijnego rozwoju (nie tylko) mowy u dzieci, szczególnie w pierwszych latach ich życia. Istnieje coraz szerszy konsensus wśród specjalistów, że małe dzieci, do ukończenia drugiego/trzeciego roku życia nie powinny w ogóle mieć styczności z ekranami! Dotyczy to również telewizora działającego w tle. Szczególnie mocno odradza się rodzicom traktowania urządzeń cyfrowych jako nagrody za zjedzony przez dziecko posiłek, sposobu na nudę czy płacz. Podkreślę jeszcze raz, że jako neurologopeda na co dzień obserwuję negatywny wpływ przedawkowania ekranów u dzieci, co skutkuje problemami nie tylko z opóźnionym rozwojem mowy. Równie często występują: trudności z koncentracją, ograniczona kreatywność, zaburzenia snu, wady wzroku i postawy, braki w komunikacji społecznej, wycofanie, nadpobudliwość czy agresja.

  • rozwój mowy,  wielojęzyczność

    Uwadze przyszłych mam – początki jedzenia i picia a rozwój mowy

    Dziś chciałabym napisać o początkach, które są takie same u każdego dziecka. Niezależnie od tego z iloma językami będzie miało ono styczność. 

    Kiedy rodzi się dziecko rodzice z utęsknieniem wyczekują pierwszych słów. Magiczne „mama” i „tata” witane jest przez otoczenie niejednokrotnie ze łzami wzruszenia. Bliscy cieszą się, że maluch zaczyna mówić. Ale czy na pewno to właśnie początek mówienia? 

    Proces doskonalenia mowy jest bardzo żmudny i skomplikowany. Zaczyna się na długo przed pojawieniem się dziecka na świecie i nie składa się na niego jedynie wzbogacanie zasobu słownictwa czy rozumienie. Rodzicom dzieci, z którymi pracuję często tłumaczę, że mowa nie jest schowana w szufladce w mózgu, do której zostały włożone słowa ale składają się na nią liczne procesy związane z dojrzewaniem mózgu, rozwojem funkcji poznawczych, całego ciała i wszystkich zmysłów. No, ale od początku. Wspólnego dla wszystkich początku… 

    Bo to się zwykle tak zaczyna…

    W 8. tygodniu życia płodowego, 2-centymetrowy wówczas płód zaczyna wykonywać pierwsze ruchy przeponą. Możemy uznać to za początek oddychania, które jak wiadomo jest podstawą procesu wydobywania przez człowieka dźwięków, również mówienia. W tym samym czasie pojawiają się pierwsze odruchy warg i języka. To właśnie dzięki nim, dziecko będzie potrafiło prawidłowo ssać. Z tygodnia na tydzień dziecko rozwija swoje umiejętności związane z oddychaniem, połykaniem i ssaniem. Umiejętności te pełnią kluczową rolę w wyrazistości i jakości produkowanej mowy. 

    Czy zastanawialiście się kiedyś nad tym, że sposób w jaki dziecko je w pierwszym roku życia może mieć ogromny wpływ na późniejszy rozwój jego mowy? Często zachęcam rodziców do autorefleksji podczas mówienia i zdania sobie sprawy z tego co dzieje się wówczas z aparatem artykulacyjnym.

    Podczas produkcji mowy zaangażowanych jest około 70 mięśni twarzy i jamy ustnej. Nadawanie mowy to świetnie skoordynowana współpraca mięśni języka, warg, policzków, żuchwy, podniebienia. To dokładnie te same mięśnie, które biorą udział w ssaniu, gryzieniu i żuciu. Dlatego tak istotnym jest co i jak dziecko je w pierwszych miesiącach życia. 

    Zalety karmienia piersią

    Jako neurologopeda bardzo gorąco zachęcam mamy do karmienia piersią. Proces ten doskonale wzmacnia koordynację ruchów mięśni, o których wspominałam wyżej. Jest dla dziecka zdecydowanie trudniejsze od picia z butelki, przez co staje się lepszym treningiem owocującym w przyszłości prawidłową realizację trudnych głosek. Naturalne karmienie kształtuje również kontrolę oralną oraz pomaga w tworzeniu prawidłowego toru oddechowego. Zawsze bardzo dopinguję wszystkie mamy podczas niełatwej drogi, jaką jest karmienie naturalne. Wiem to, bo sama jestem mamą. I nie byłabym sobą, gdybym w tym miejscu nie wspomniała o wędzidełku. To właśnie skrócone wędzidełko odpowiada za większość trudności ze ssaniem oraz bolesność piersi u matki w trakcie karmienia. Dlatego, w razie jakichkolwiek trudności, warto szukać pomocy i wsparcia u doradcy laktacyjnego lub logopedy. Dobry specjalista znajdzie przyczynę trudności i z pewnością pomoże w ich rozwiązaniu. 

    Jeśli jednak z jakichś przyczyn nie udaje się karmić piersią szukajmy takich smoczków, których kształt będzie najbardziej zbliżony do kobiecej piersi i takich, które mają właściwą sprężystość i elastyczność. Podczas karmienia należy zawsze pamiętać, by pozycja oraz ustawienie butelki nie ograniczały ruchów żuchwy. Ważne, by zarówno ze smoczkiem uspokajaczem oraz soczkiem butelkowym pożegnać się przed 18. miesiącem życia.

    Jak właściwie karmić malucha?

    Kolejne funkcje mające ogromny wpływ na rozwój mowy to gryzienie i żucie. Około 6. miesiąca życia karmienie wyłącznie mlekiem staje się niewystarczające i dieta dziecka jest rozszerzana. Dla mnie jako logopedy bardzo ważnym jest, aby zadbać o prawidłową pozycję podczas jedzenia. Siedzenie powinno być stabilne, stopy powinny być podparte a dziecko nie może być odchylone do tyłu. Nie powinniśmy rozpraszać dziecka zabawkami. Pod żadnym pozorem nie wolno karmić dziecka przed telewizorem, smartfonem czy tabletem. Taki pomysł może zaowocować w przyszłości brakiem świadomości spożywania pokarmów, zaburzeniami integracji sensorycznej, a w skrajnych przypadkach zadławieniem. Jeśli karmimy łyżeczką, zadbajmy o to, by była ona twardsza i niezbyt duża. Łyżeczkę podajemy prostopadle do twarzy dziecka kładąc ją na język i czekając aż dziecko samo zamknie buzię i zbierze z niej pokarm. Często popełnianym błędem jest ocieranie pokarmu o górną wargę podczas wyciągania łyżeczki z jamy ustnej. 

    Dlaczego logopedzi nie lubią niekapków?

    I już na koniec chciałabym napisać o kubkach niekapkach, o które często jestem pytana. Wiem, że rodzice lubią te kubki w przeciwieństwie do logopedów. Są wygodne, można wziąć je na spacer i nie powodują wyrzutów sumienia, jak butelka ze smoczkiem. Kubek tego rodzaju utrwala jednak niedojrzały sposób pobierania i połykania płynu, co z punktu widzenia prawidłowej artykulacji nie jest korzystne. Przetrwałe połykanie niemowlęce powoduje wady zgryzu i jest przyczyną opóźnionego rozwoju mowy. Zalecam, by na spacerze sięgać po kubeczki z wbudowaną słomką. Ci, którzy mnie znają wiedzą, że bardzo polecam słomki. Stymulują one bowiem niezmiernie ważny mięsień okrężny ust. Kiedy dziecko siedzi już stabilnie i samodzielnie, oraz gdy potrafi pobierać pokarm z łyżeczki, zachęcam do nauki picia z kubka otwartego. Na początek najlepszym będzie tzw. kubek profilowany ze specjalnym wycięciem, taki jak np. DoidyCup. Umiejętność picia z kubka pomaga w prawidłowym kształtowaniu się prawidłowej artykulacji. 

    Widzimy więc, że podczas ssania, picia, gryzienia, żucia i połykania dziecko wykonuje tysiące powtórzeń ruchów. Pamiętajmy, że mięśnie odpowiedzialne za te procesy są też zaangażowane w produkcję mowy. Dbajmy więc o to, by były to prawidłowe wzorce motoryczne, które będą pozytywnie wpływać na późniejszą artykulację oraz właściwy rozwój mowy.